Ortoreksja

Ortoreksja to obsesja na punkcie spożywania właściwego jedzenia. Choroba zaczyna się jak anoreksja czy też bulimia – liczenie kalorii, odmawianie tego co tuczące oraz eliminowania z diety coraz to większej ilości produktów.
Ortoreksja różni się od anoreksji tym, że ortorektyk nie pragnie zrzucić wagi – nie skupia się więc na ilości spożywanego pokarmu tylko na jakości, która ma być jak najwyższa.

Każdy ortorektyk (są to zwłaszcza kobiety) przykłada ogromną uwagę do tego aby spożywać tylko zdrowe produkty. Osoby chore coraz częściej myślą o jedzeniu, zdrowych składnikach żywieniowych.

Na ortoreksję cierpią głównie osoby skupione na sobie, perfekcjoniści, którzy chcą mieć kontrolę nad swoim zdrowiem mając zasady oraz wyrzuty sumienia kiedy coś idzie nie po ich myśli. Spożywanie zdrowych produktów daje im możliwość wypełnienia pustki życiowej oraz stłumienia codziennych kłopotów.

Ortorektyk przeanalizuje każdą etykietę, obejrzy każdy kęs pokarmu, przeżuje co najmniej 50 razy. Są to osoby, które robią zakupy w sklepach ekologicznych lub sami pieką chleb, hodują kiełki i wykluczają coraz więcej produktów ze swojej diety znajdując w każdym produkcie coś „złego”.

Ortorektyk unika kontaktów, nie chodzi do restauracji. Jedynym zajęciem chorego jest nieustanne myślenie o jedzeniu i przygotowywanie posiłków z aptekarską precyzją! Jeśli jednak już gdzieś wyjdą to ze swoim jedzeniem a w towarzystwie będą opowiadać o zdrowych produktach spożywczych starając się „zarazić” innych obsesją.

Z jednej strony to nic złego jednak gdy wyeliminujemy większość produktów, zacznie brakować składników mineralnych, witamin, białek, tłuszczów oraz węglowodanów. Pojawiają się bóle głowy, anemia, zasłabnięcia, osteoporoza, problemy jelitowe, ustanie miesiączki, depresje. Nieleczona ortoreksja tak jak i anoreksja mogą prowadzić do śmierci.

Tak więc dobrze, że dbamy o to co jemy, staramy się dokonywać racjonalnych wyborów aby sobie nie zaszkodzić ale też nie możemy przechodzić ze skrajności w skrajność bo to co miało nas uleczyć spowoduje odwrotny skutek.

„Zaburzenia odżywiania – znak naszych czasów”, E. Kędra, Piel. Zdr. Publ. 2011, 1, 2, 169-175